Posty

Ruszyłam z kopyta

Obraz
Hej, hej Kochane :) Jak się czujecie? Leżing w pełni. Odpoczywam sobie po godzinnym spacerze z moją suczką. Ooj, dawno nie spędziłam tak cudownie wieczoru. Najgorzej było odganiać ciągle psa, który pelentał się za nami całą drogę. Zapewne to przez cieczkę mojej suki, no ale bez jaj, ile można... Ściągnęłam sobie na komórkę dwie apki: "7 Weeks" i "Endomondo". Powiem wam, że jestem z nich zadowolona, są idealnie dopasowane do mojego trybu życia ^^ Tak więc, mój spacer kosztował mnie ok. 300 kcal, chociaż myślę że spaliłam trochę więcej, ponieważ uciekałam (biegłam) przed tą przybłędą co się za nami ciągnęła. Skurczybyk nawet dogonił nas w biegu. Odwiedziłam również boisko szkolne z U i Y. Spotkałam kilku znajomych. Na szczęście X nie pojawiła się w pobliżu. Nadal nie wiem co zrobić w takiej sytuacji. Kiedy rozmawiałam z Y, gdy graliśmy w Lola (tak, kocham League of Legends) to dowiedziałam się, iż rzeczywiście coś jest na rzeczy. To znaczy... Zaczęliśmy rozmawia...

Zdołowana/Zmotywowana

Obraz
Hej Perły, co słychać? U mnie wczoraj było do dupy, dlatego się nie odzywałam, ale dzisiaj spięłam pośladki i daję radę. Obym jutro wyszła z bilansem takim jak dzisiaj, później jest już z górki. Tak mniej więcej trzy dni muszę wytrzymać na niskich bilansach, kolejne dni stają się w tedy dużo łatwiejsze :) Jeśli chodzi o X, nadal nic. Idąc w poniedziałek na boisko (mam małe kuzynostwo na głowie) napotkałam na drodze U, R i Y. Oni wracali się z treningu. Jak gdyby nigdy nic zaczęłam z nimi rozmawiać. Musze przyznać, iż najwięcej ugadałam z Y, coś niespotykanego. Zazwyczaj w tym gronie najbardziej klei mi się rozmowa z R, a tu takie cuś. Mniejsza. W pewnej chwili powiedziałam R że moja mama widziała go ostatnio z X. Nie powiedziałam tego oczywiście tak prosto z mostu, byłoby to dziwne. Zaczęłam od tego że U pomylił sobie dni w których wraca, dlatego opowieść mamy że go widziała wydała mi się dziwna. On na to zmarszczył lekko brwi i zapytał czy widziała go w tedy z innym kolegą u boku....

Jutro będzie lepiej...mam nadzieję...

Obraz
Znowu spiepszyłam, znowu nawaliłam. Mam okres. Jestem wkurwiona, przestraszona, niepewna, smutna, opryskliwa. Chce mi się żygać. Leżę i rycze. Mam dość. Nikt się nie odzywa. Raczej już się nie odezwie. Nie wiem co ze sobą zrobić. Jutro pójdę z rana na spacer. Pierdole całe to społeczeństwo w tym piepszonym miejscu. Wszyscy to piepszone fałszywe szmaty. Niech mnie w dupe pocałują ci, którzy kiedykolwiek we mnie wątpili. Udowidnie im, że mają zjebane myślenie. Tym, jakże optymistycznym, akcentem kończę. Do jutra! <3

Jestem w kropce

Obraz
Witajcie Perły, jak się trzymacie? Powiem Wam, że jestem mega wkurwiona, przestraszona i czuję się niepewnie w jednym czasie. Otóż X, jak wiecie, nie odzywała się do mnie od dłuższego czasu. Jeszcze niedawno tłumaczyłam to sobie jej pracą, bądź obowiązkami w domu, w końcu ma czworo rodzeństwa. Teraz jednak mam ochotę poprostu zerwać jakiekolwiek kontakty, chociaż w sumie na daną chwilę takowych nie ma, ale nie w tym rzecz. Boję się, że to będzie coś w stylu " w roku szkolnym będę się z tobą przyjaźnć i oczekiwać twojej pomocy w szkole, a we wakacje cię oleje". Tak to na dobrą (złą) sprawę wygląda. Skąd u mnie takie nastawienie? Już wyjaśniam. Moja mama przedwczoraj była wieczorem przejechać się na rowerze, sama. Jak wróciła to siedziałyśmy sobie w kuchni i coś tam gadałyśmy. W pewnym momencie zapytała się o X, czemu się z nią nie spotykam itd. Ja na to że nie ma pewnie czasu, praca. A ona po zmianie tematu zapytała się kolejno o R. Tak btw. R był dopiero co na obozie i z te...

"To the bone"

Obraz
Witajcie Słońca ;* Jestem świeżo po obejrzeniu "To the bone". Mam lekki mętlik w głowie... Z jednej strony sam film był jak dla mnie genialny, sam pomysł według był dobry - nie droga i powody dla których ona to robiła, tylko sama choroba, to jak ona ją przechodziła. Wątek miłosny również mi się podobał- słodki, nie przesadzony, chociaż momentami trochę obleśny... ale nie było źle. Z drugiej strony film pokazuje jak walczy się z chorobą co mi nie za bardzo pomaga w odchudzaniu bo zaczynam inaczej myśleć... Pff XD Nie, nie patrzmy na to w taki sposób, to tylko film. Jeśli chodzi o główną bohaterkę, to bardzo lubię Lily Collins, a to, jak przygotowała się do roli, jest niesamowite. Z tego co wiem, sama w przeszłości miała problemy z odchudzaniem. Wielkie gratki za to, iż dała rade :) Chciałabym tu tyle opisywać, ale się powstrzymuje. Nie mogę przecież zabrać Wam tej przyjemności z oglądania i odebrać możliwości do własnych przemyśleń. A więc, na tym koniec; film zdecydowanie ...

Było pięknie

Obraz
Hej Kochane :) Wyspałyście się? Powiem Wam, że właśnie tego mi brakowało -jakiegokolwiek obowiązku, zwłaszcza w czasie wakacji. Takim obowiązkiem stał się na nowo blog, z czego bardzo się cieszę. Wystarczyło napisać jednego posta, jeden krótki wpis, abym poczuła, iż mam po co walczyć, mam dla kogo zrzucać kilogramy. Nie, nie dla Y... no może w jakimś małym procencie robię to również dla niego ALE przede wszystkim robię to dla siebie :) Odchudzałam się głównie przed wakacjami i wyjazdem na obóz sportowy, jednak w tym momencie, kiedy mam na karku 51 kg, nie ma sensu użalać się nad sobą, tylko dlatego, iż nie udało mi się wcześniej. Halo? Przecież to nie koniec świata! Jeszcze tyle może się wydarzyć, jest jeszcze tyle wydarzeń i powodów dla których warto wziąć się w garść. I tak właśnie piszę tego posta szczęśliwa jak cholera bo w końcu, od kilku tygodni, udało mi się zjeść tak jak przed wakacjami- bez słodyczy, bez lejącego się tłuszczu >.< Mam spore nadzieje związane z następ...

Wakacje

Obraz
Hej Kruszynki, Nie wiem czy któraś z Was jeszcze to czyta, czy ktoś jeszcze został z naszego małego grona. Dawno nie pisałam, około 3 tygodnie. Przepraszam, tak jakoś wyszło. Po zakończeniu roku szkolnego miałam niespełna tydzień na przygotowanie się do wyjazdu na obóz sportowy. Tak więc jeździłam po sklepach i kupowałam wszystko co mogło mi się przydać. I tak wszystkiego nie kupiłam -,- No cóż. Obóz... (głośne westchnięcie) było ciężko. Nie chodzi mi tylko o wysiłek fizyczny, bo naprawdę to kocham i nawet jeśli jest masakrycznie trudno to nie narzekam. Gorzej z tym co się działo w mojej głowie, prawdziwy armagedon przemyśleń i walka z kolejnym dołem emocjonalnym. Tak, Y. Ja nie wiem dlaczego nadal się męczę... a nie, wróć, jednak wiem. Nie potrafie się go pozbyć z mojego serca. Y jest z tą całą K. Straciłam jakąkolwiek nadzieję na to, iż kiedykolwiek mogłabym być na jej miejscu. W pokoju byłam z dwiema dziewczynami, których, tak na dobrą sprawę, prawie że w ogóle nie znałam. To ...